O problemie „znikających dzieci” z systemu nauczania w czasie pandemii mówi przewodnicząca OZZKS Aleksandra Szewera-Nalewajek

O problemie „znikających dzieci” można przeczytać w artykule autorstwa Moniki Sewastianowicz  i Patrycji Rojek-Sochy na portalu Prawo.pl.

O eskalacji problemu mówią też kuratorzy. Wskazują jednak, że zniknięcie z systemu wielu dzieci, jest nie tylko efektem przemocy ale też niedostosowania rodziny i nieumiejętności wychowawczych rodziców. Nauczyciele zgłaszają do kuratorów informacje o braku kontaktu z dzieckiem, w sytuacji gdy chodzi o rodziny objęte kuratorskim nadzorem – z różnych powodów także przemocy, problemów alkoholowych, czy problem wychowawczych z dziećmi.

Z moich doświadczeń wynika, że ta współpraca naprawdę jest dobra. Szkoła informuje, że nie ma kontaktu z dzieckiem, że nie odsyła ono zadanych prac, że rodzice nie odpowiadają, lub choćby że zaproponowany był komputer i jest do odebrania, ale rodzice się po niego nie zgłosili. Były takie sytuacje. I oczywiście  kuratorzy interweniowali. Wyjaśnialiśmy co się dzieje, dyscyplinowaliśmy nieco rodziców, prosząc by zwracali uwagę na pracę dziecka, zachęcaliśmy do zgłoszenia się po sprzęt. Często w takich sytuacjach wychodzi bezradność wychowawcza rodziców. Bywa, że nie radzą sobie ani z dziećmi, ani z mobilizowaniem ich do pracy, ani z lekcjami – mówi kurator Aleksandra Szewera-Nalewajek, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Kuratorów. 

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn